Werecrocodile jest dziś wzmocnionym stworzeniem, a Count Vlarkorth — wzmocnionym bossem.
Coś porusza się na bagnach
Są w Tibii miejsca, w których ciemność jest po prostu ciemnością.
A są też takie, gdzie ciemność ma zęby.
Do tej drugiej kategorii należą Werecrocodiles.
Częściowo bestie, częściowo koszmary, stworzenia te zamieszkują niebezpieczne zakątki Tibii, do których niewielu poszukiwaczy przygód zapuszczałoby się bez konkretnego powodu.
Dziś taki powód istnieje.
Werecrocodiles stały się celem łowców z całego świata, przyciągając poszukiwaczy przygód na swoje tereny w poszukiwaniu zarówno doświadczenia, jak i nagród ukrytych wśród szczątków pokonanych stworzeń.
Każdy, kto zbliża się do ich terytorium, powinien jednak pamiętać starą zasadę dzikich terenów:
Stworzenie, które wygląda, jakby należało do wody, nie zawsze jest tym, czego można się tam spodziewać.
Cień hrabiego
Gdzie indziej wśród poszukiwaczy bardziej niebezpiecznych wyzwań zaczęło pojawiać się inne imię.
Count Vlarkorth.
Władca wampirów jest jednym z pięciu bossów wampirów spotykanych podczas wydarzenia Curse Spreads i jest ściśle związany z Blood Hall w Vampire Crypt w regionie Edron.
W przeciwieństwie do zwykłego polowania, starcie z hrabią nie polega jedynie na podążaniu śladem i odnalezieniu najsilniejszego stworzenia w pomieszczeniu.
To spotkanie jest częścią większej walki z siłami nieumarłych.
A dziś hrabia ma kolejny powód, by spodziewać się gości.
Dwie drogi łowców
Jedna droga prowadzi na bagna, pośród czających się tam bestii.
Druga prowadzi ku pradawnym rodom, kryptom i hrabiemu, który miał zdecydowanie zbyt wiele czasu, by przyzwyczaić się do swojej nieśmiertelności.
Werecrocodiles czekają.
Count Vlarkorth czeka.
A gdzieś pomiędzy nimi kolejna grupa poszukiwaczy przygód właśnie zastanawia się, które zagrożenie wygląda mniej nieprzyjemnie.
Być może nie ma dobrej odpowiedzi.
Be First to Comment